Nie mam fb.
Ale mam od tego ludzi.
W związku z czym wczoraj na dwóch osobnych czatach na których jestem dwie osoby wrzuciły screeny z uroczego naboru do pewnej antologii organizowanego przez jeden z fanpejdży fantastycznych.
Idzie to tak:
"Wytyczne:
- Gatunek i motywy: Dark fantasy, horror, okultyzm, alchemia, kulty, bogowie, bestie, stwory i potwory, wszelkie abominacje, czarna magia, wojny, mrocznie i brutalnie, brak szeroko rozumianej poprawności politycznej,
- Jakich motywów tekst nie powinien zawierać: romantasy, YA, enemies to lovers itp., bajkowych stworzeń, rozwinięć własnych uniwersów, wszelkich nawiązań ideologicznych,
- Czas akcji: średniowiecze, starożytność, fikcyjne"
Jest to nieporadny reakcyjny szrot, w zasadzie aliteracki: „prosimy, nie mówcie nic ciekawego w ramach naszego transgresywnego gatunku”. Siłą rzeczy wywołał więc reakcje spod znaku „ale bym im napisała gdybym im napisała”, również i we mnie, wszyscy jesteśmy tylko ludźmi.
Spędziłam więc wieczór myśląc sobie o najbardziej trollerskiej, ale:
1. fajnej
2. niewykraczającej poza tradycyjną estetykę gatunku
3. niewykraczającej poza te wytyczne
fabule i to w sumie było zabawne i ciekawe. Następnie spędziłam tak poranek i mam już plan opka.
No ale tak, na szrotonabór go nie wyślę bo szkoda. Do NF go nie wyślę bo nie mam do tego cierpliwości. W ogóle to przede wszystkim nie powinnam go pisać, bo powieść, bo gra, bo zamówiony tekst.
To doskonałe warunki do pisania. Pierwsza wersja Iluzji powstała w miesiąc bo chciałam pokazać blogaskom na onecie jak się pisze banalne czytadło, oraz w czasie kiedy reżyserowałam spektakl, studiowałam i nie wiedziałam że potrzebuję psychiatry na wczoraj, czyli też nie wtedy kiedy powinna.
Poza tym, to ciekawe ćwiczenie, które mówi coś o fantastyce, o tym jak tworzymy literaturę gatunkową, czym właściwie ona jest, czy na pewno jest taka łatwa.
Oraz, lubię gadać o procesie twórczym, uczę o nim od dwóch lat, jest to rzadka frajda i temat którego powinno być więcej.
Więc pomyślałam, że chuj, od czegoś mam bloga, zrobię se z tego akcję w odcinkach, będę gadać o tym jak piszę i dlaczego i wrzucać to, co napisałam, opko i jego bebechy, najwyżej nie wyjdzie, w końcu #nikogo.
Odcinki pewnie będą wpadać w weekendy, w ilości od zera do trzech w tygodniu w zależności od tego jak zajęty będzie rzeczony weekend.