hasztag_nikogo: (Default)
[personal profile] hasztag_nikogo
Pierwszy zalążek pomysłu na opko dark fantasy powstał błyskawicznie. Potem zaczęłam się zastanawiać dlaczego i dlaczego ten. Czym jest dark fantasy na blogu hasztag nikogo w roku pańskim 2025. Kim jesteśmy, dokąd zmierzamy.
 
Bo wiecie, no nie jest tak że przyszli literaturoznawcy i wyznaczyli ramy gatunku. Są one raczej umowne, ale przy okazji, jak to często bywa, jesteśmy w stanie intuicyjnie powiedzieć co jest dark fantasy, a co nie - przy czym to się różni kulturowo i osobniczo. Jeśli wejdziemy na wikipedię na przykład, dowiemy się że dark fantasy to również Anne Rice, gry ze Świata Mroku i Lovecraft, od czego chłopcy od naboru by chyba jednak trochę osiwieli, a i ja mam takie "no techniiiiicznie pewnie tak, ale???". Mam wrażenie, że przynajmniej w polskim fandomie jak mówimy fantasy to mówimy o settingu inspirowanym historią na tyle zamierzchłą że można z niej dość swobodnie robić dziwkę. A wręcz - mówimy o settingu z baśni zebranych przez braci grimm i innych podań ludowych, rozwiniętym w jakiś ciekawy dla dorosłych i/lub nastolatków sposób. Mają być lasy, miecze, królowie i księżniczki, magia i frajda.
 
Tu leży w ogóle siła fantasy, zwłaszcza europejskośredniowiecznego fantasy - scenografia jest intuicyjna. Kiedy bierzemy jakąś książkę fantasy do rąk, naszą wyobraźnię już zaludniają smoki, wróżki, lochy i królowie. Jesteśmy w domu. Ten dom może być za coś przebrany, meble mogą się pojawiać w różnej konfiguracji, ale zrozumienie go nie wymaga od nas wielkich nakładów energii. Możemy od razu zostać wrzuceni w historię i przeżywać. To fajne.
I nudne na dłuższą metę.
 
Dlatego fantasy w swoim najlepszym wydaniu używa swojego sztafażu żeby wyrwać z poczucia że wiemy gdzie jesteśmy i/lub odkryć przed nami na nowo powody dla których uczyniliśmy je swoim domem. 
 
Jest taki fragment w serialowej Grze o Tron, w którą byłam do pewnego momentu mocno wkręcona, w którym Brienne ratuje życie Sansie Stark. Sansa, księżniczka północnego królestwa ucieka, wraz z przybranym bratem, który zdradził jej ród, a potem został totalnie zniszczony torturami, od jednego z wielu karykaturalnych psychopatów w tym serialu. Jest zima, las, gość wysłał za nią żołnierzy i jakieś psy, uciekający wpadają do rzeki, jesteśmy w szóstym sezonie Gry o Tron, więc mamy powody podejrzewać że to się skończy jakimś zjebanym gwałtem i innymi wymyślnymi męczarniami. I wtem - Brienne. Wjeżdża w ten las i niszczy pościg, bo dawno temu przysięgła na honor chronić Starkówny. Następnie klęka przed przemoczoną, zmarzniętą Sansą i ofiaruje jej swój miecz i swoją służbę w bardzo formalnej przysiędze. Roztrzęsiona Sansa ledwie pamięta jej formułę, stojący za nią brat-zdrajca-sprzymierzeniec podpowia jej co ma odpowiedzieć.
 
Wiele można powiedzieć o tym serialu (głównie że szkoda że się skiepścił), ale ta scena żyje w moim sercu od lat bo jest jakąś kwintesencją dobrego fantasy. Etos rycerski czy status księżniczki, zdrady i odkupienia, są gówno warte w świecie, w którym wszyscy rycerze są prawdziwymi rycerzami i wszystkie księżniczki żyją w pałacach. Honor i piękno które sobie wyobrażamy kiedy myślimy o rycerzach i królach, są najbardziej poruszające, kiedy zabłysną pośród błota. Kiedy bohaterki czy bohaterowie zachowają albo odzyskają je mimo wszystkich swoich upadków. Rozum i godność człowieka muszą świecić na tle czegoś, im ciemniejszym, tym lepiej.
 
Dark fantasy, takie jak sobie wyobrażają autorzy tego śmiesznego naboru powstało, podejrzewam, z pragnienia żeby mieć więcej takich autentycznych momentów, a mniej księżniczek na dworach i złoli którzy są źli bo kochają zło. Zdefiniowało się więc w opozycji do księżniczek i złoli, budując kolejną Oblężoną Twierdzę w matrioszce oblężonych twierdz jaką jest polska literatura fantastyczna. Cel był szczytny, powody zrozumiałe. Były książki, które budziły autentyczne, żywe emocje, przede wszystkim Wiedźmin król nasz na wieki (pewnie że można mieć rozmowę czy wiesiek to dark czy grimdark, ale gwarantuję wam że jak chłopaki mówią że chcą prawdziwego dark fantasy to chcą się czuć jak wtedy kiedy czytali wiedźmina) i było pragnienie dwóch rzeczy: więcej książek, które budzą takie emocje, oraz żeby te emocje i przeżycia czytelnicze były traktowane Poważnie.  
 
Żyjemy w matrioszce oblężonych twierdz, które są oblężone dlatego, że czujemy, że nikt ich nie traktuje poważnie. Mało tego w tej matrioszce jest też (hard!) sci-fi, które patrzy na smoki i elfy z góry, bo za łatwo je zrozumieć i trochę byśmy chcieli być poważani jak koledzi z hard!sci-fi, bo nie zauważamy, że koledzy z hard!sci-fi są poważani głównie przez siebie samych (serdecznie pozdrawiam Polską Fundację Fantastyki Naukowej). Więc próbujemy się Upoważnić. Nie pozbędziemy się "fantasy" z książek, które nam się podobają, bo podoba nam się fantasy, ale możemy sprawić, że to fantasy będzie bardziej Serio. Więc dodajemy mu przedrostek "dark". 
Jesteśmy poważnym fandomem.
 
(to wszystko jest też fascynujące, myślę, z lingwistycznego punktu widzenia, to że fantasy to w zasadzie mniej kalka/zapożyczenie, bardziej polskie słowo, które brzmi jak angielskie, jest stamtąd wzięte, pojawia się w podobnych kontekstach, a jednak ma inne znaczenie i jest tu dużo młodsze niż tam)
 
No więc to są dwa aspekty dark fantasy takiego, jakie nam się wyłania z ogłoszenia szrotonaboru: potrzeba szacunku na fantastycznej dzielni, ale też potrzeba dobrej literatury, która nas nie zawiedzie. Oba zrozumiałe, jedno bardziej akceptowalne niż drugie, oba próbuje się tu osiągnąć w najgłupszy możliwy sposób, czyli przez dbałość o czystość gatunku: 
 
"Jakich motywów tekst nie powinien zawierać: romantasy, YA, enemies to lovers itp., bajkowych stworzeń, rozwinięć własnych uniwersów, wszelkich nawiązań ideologicznych"
 
Umówmy się, to ogłoszonko pojawia się w konkretnym kontekście. Kontekstem jest między innymi szrot z booktoka. I ja nie mam wątpliwości że to jest szrot. Czytujemy z żoną i przyjaciółką Czwarte Skrzydło na głos na postojach w czasie wędrówek, bo to gwarantuje, że postoje nie będą za długie, gdyż ta książka jest tak niemożebnie zła że to się w pale nie mieści i nie da się tego słuchać dłużej niż pięć minut. I przed tym szrotem mają chronić wymienione nieporadnie hasła takie jak "enemies to lovers itp.". Bez tego kontekstu to serio, dobrze zrobione enemies to lovers to może być takie dark fantasy że wam portki pospadają.
 
Ale kontekst jest. Ja go rozumiem. Literacki slop skierowany głównie do kobiet istnieje. I zapewne zrozumiałe jest że pojawia się poczucie, że do naszej matrioszki zaczynają się wpychać rzeczy, których tu wcześniej nie było, na przykład romans, fanfiction oraz legendy i latte. 
 
Mnie też obraża istnienie legend i latte, ale cała ta postawa jest tak komiczna że nie wiem gdzie zacząć. Jest to bronienie honoru i czystości gatunku, który honoru i czystości nigdy nie miał. Brak poważania dla fantastyki nie wziął się znikąd, wziął się z tego, że w ramach fantastyki slop powstawał od zawsze, (tylko wtedy się mówiło pulpa). I był skierowany bardziej do mężczyzn, nawet jeśli to kobiety robiły podwaliny (polecam artykuł o dark fantasy i tym kto je zaczął na angielskiej wikipedii). I to nie jest tak, że gatunek dojrzał i no może kiedyś był bardziej nastawiony na Najniższe Popędy, ale teraz to już nie. Pisałam dark fantasy w dwudziestym pierwszym wieku. Publikowałam dark fantasy w dwudziestym pierwszym wieku. Pamiętam ilustracje, jakie dostawałam do dark fantasy od naszego Szacownego Czasopisma w dwudziestym pierwszym wieku.

Zwłaszcza ilustrację Jarka Musiała do "Noży", które wyszły w NF w 2016 roku:
 

 

Like, come on (z ciekawostek, oboje bohaterowie są w tekście ciemnoskórzy, ale to na pewno nie rasizm, to wygoda!), to jest soft porn.
 
No i w ogóle nie ma nic złego w tym, że fantasy i dark fantasy są napalone. Dobra literatura może być napalona. Może nawet powinna. Myślę, że wszycy wiemy, że fantastyka bardzo często napalona jest, więc tym bardziej kiedy przychodzi do bronienia czystości gatunku robi się śmiesznie kiedy ktoś mówi "tylko nie to obrzydliwe porno dla bab". Dla nas tylko wysmakowane porno dla mężczyzn, skórzane paski między atletycznymi pośladkami pięknej, egzotycznej wojowniczki.
 
(tak, Vera jest napisana jako piękna, dzika kobieta, byłam na nią strasznie napalona i nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy, nie o to chodzi, oraz to tylko dowodzi że mam rację xD)
 
Do czego zmierzam, to to, że spora częśc kpiny, którą wywołuje ten nabór, to próba siedzenia na wieży, której naprawdę nie ma. "Dark fantasy, horror, okultyzm, alchemia, kulty, bogowie, bestie, stwory i potwory, wszelkie abominacje, czarna magia, wojny, mrocznie i brutalnie" kiedy je skontrastujemy z "romantasy, YA, enemies to lovers itp., bajkowych stworzeń" muszą się skończyć na tym, że wyobrażamy sobie autorów naboru wzdychających do grafik Luisa Royo. Dyskurs tak działa, przekora tak działa i, oczywiście, wspomnienie o "braku nawiązań ideologicznych" tak działa.
 
Bo ja się tu skupian na wymienianych estetykach, tropach i gatunkach, a omijam wisienkę na torcie, jaką jest w "tak rób": brak szeroko rozumianej poprawności politycznej i w "tak nie rób": nie powinien zawierać wszelkich nawiązań ideologicznych.
 
Chodzi o czarne elfy i grube baby. Chodzi o to, że kobiety miały być piękne, może czasem kolorowe, ale zawsze szczupłe i nosić gorsety lub zwiewne szaty. Że miały być zainteresowane mężczyznami. Że mężczyźni mieli być zainteresowani nimi. Że to zainteresowanie przekładało się na przygody.
 
Chodzi o to, że fantasy to był kiedyś świat który dla osób dysponujących dominującymi głosami był intuicyjnie zrozumiały, że to był Dom. A teraz to nie dom; to kraina.
 
Nic dziwnego, że wyobrażenie twierdzy ma się dobrze, że wyobrażenie jej oblężenia ma się jeszcze lepiej. Panowie czują, że stracili i kompetencję gatunkową i niszę w której czuli się bezpiecznie. I w reakcji bronią tego grajdołka który mieli, w którym obracali te same tropy próbując tymi samymi bohaterami wycisnąć z nich coś świeżego, tak jak kiedyś, te same fetysze na tych samych ciałach, nazywają go klasyką i będą udawać, że jest wartościowy sam w sobie, zamiast zobaczyć, że to w sumie spoko, że przestrzeń życiowa się powiększyła. Cholerni więźniowie cholernej jaskini cholernego fantastycznego platona.
 
I chyba w reakcji na to wszystko, choć wtedy sobie tego jeszcze nie uświadamiałam, proces nie trwał chyba trzydziestu sekund, ujrzawszy to ogłoszenie uznałam, że okej, zabawmy się. Co jest bardziej dark fantasy niż piękne, sadystyczne kapłanki złego kultu.


Date: 28/09/2025 07:41 am (UTC)
From: (Anonymous)
no właśnie tak mnie w połowie notki naszło i byłam ciekawa, czy do tego nawiążesz, że to jest wszystko podszyte mizoginią i o nie, tylko nie dziewczyny getting cooties all over our genre, ma być klimat męskiej szatni

(a że kobiety piszą najlepszą fantastykę? kto by się tym przejmował)

abra

Date: 28/09/2025 08:15 am (UTC)
From: (Anonymous)
"Chodzi o czarne elfy i grube baby. Chodzi o to, że kobiety miały być piękne, może czasem kolorowe, ale zawsze szczupłe i nosić gorsety lub zwiewne szaty. Że miały być zainteresowane mężczyznami. Że mężczyźni mieli być zainteresowani nimi. Że to zainteresowanie przekładało się na przygody."

toteż piszę grube (albo napakowane) baby zainteresowane z wzajemnością albo innymi babami, albo potworami. I to się przekłada na przygody.

Date: 28/09/2025 10:51 am (UTC)
From: (Anonymous)
A, zapomniałam, mogą być jeszcze zainteresowane facetami w zwiewnych szatach i gorsetach :D (no, dosłownie to mi się nie zdarzyło, ale jeden taki by nosił, gdyby miał dostęp...)
January 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 2026

Profile

hasztag_nikogo: (Default)
#nikogo

Page Summary

Style Credit

Page generated 14/01/2026 06:03 am
Powered by Dreamwidth Studios